Uzależnienie od internetu to jedna z chorób XXI wieku.
Dotyka nie tylko młodszych, starsi również wpadają w pułapkę „przeładowywania
się” informacją. Sam wpadłem w to po uszy, jestem krótko mówiąc w dupie i mam
zamiar stąd wyjść. Ale od początku.
Uzależnienie może się objawiać na różne sposoby. W dobie
panującej pandemii koronawirusa nasili się wśród ludzi tzw. efekt FOMO (z ang.
fear of missing out), czyli obawa przed przegapieniem jakiejś pozornie ważnej
informacji (którą najpewniej zapomnimy po kilkunastu sekundach). Charakterystyczne
dla uzależnionych jest też mylne wrażenie wibrującego telefonu w kieszeni czy
nadmierne sprawdzanie powiadomień. Przykładów jest oczywiście znacznie więcej, poświęcę
osobny na wpis na konkretne przypadki i nawyki.
Zapewne zastanawiacie się, dlaczego będąc uzależnionym
postanowiłem w ogóle wystartować z blogiem. Otóż, zacząłem łapać się na
bezczynnym przeglądaniu internetu. Gdy się zapomnę, to potrafię spędzić 2
godziny na bezrefleksyjnym oglądaniu filmików na YouTube, przeglądaniu tablicy
na FB itd. Totalna strata czasu, nic z tego nie mam, a na dodatek nie pamiętam
co w ogóle oglądałem i przeczytałem. Postanowiłem zrobić coś pożytecznego. Pisanie
bloga wymaga od umysłu wysiłku i skupienia, a zainwestowanego czasu nie będę
tracił na „zaczytywanie się w sieci”.
Co będę zamieszczał na blogu:
- przetestowane przeze mnie techniki i metody, które ułatwiają walkę z nałogiem
- będę opisywał uczucia i emocje, jakie mi towarzyszą
- badania naukowe, materiały wideo dot. pułapek w sieci (szczególnie social media)
- historie ludzi, którym udało się pokonać nałóg
- tematy powiązane tj. produktywność, zarządzanie czasem etc.
Kończąc ten pierwszy wpis napomnę, że internet jest pięknym
wynalazkiem. Mamy dostęp do nieograniczonej wiedzy i zasobów. Możemy się tyle
nauczyć nie odchodząc od biurka. Nie bądźmy zakładnikami sieci. Wykorzystajmy
ją do polepszenia naszego realnego życia, a nie uciekania od niego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz